Poznaj Agenta: Maria Góralczyk

Maria Góralczyk to jedna z najlepszych agentek nieruchomości premium w Polsce, która w ubiegłym roku obsługiwała rekordowe transakcje w skali kraju. Pracuje z naszymi najlepszymi klientami, którzy zgłaszają się do niej przede wszystkim z poleceń. Przez 6 lat pracy w Lions Estate dała się poznać jako osoba wiarygodna, doświadczona, odpowiedzialna, dbająca o jakość oraz dobre imię swoje i firmy.

Dlaczego zrezygnowała z aktorstwa? Jak zmieniła się jej kariera odkąd pracuje w Lions Estate? Co najbardziej lubi w swojej pracy i jak zmieniał się warszawski rynek nieruchomości premium? O tym, między innymi, opowiedziała nam podczas rozmowy.

Maria Góralczyk, Lions Estate

Quality: Zacznijmy od początku Twojej kariery zawodowej. Jak trafiłaś do świata filmu?

MARIA: To kompletny przypadek! Do świata filmu i szeroko pojętego showbiznesu trafiłam jeszcze zanim zaczęłam studiować.

Już wcześniej byłam już związana z pracą przed kamerą, bo pracowałam jako modelka, prowadziłam programy telewizyjne, grałam w reklamach… Gdy miałam 5 lat, to występowałam w Tik-Taku, a gdy 10 – w 5-10-15. Telewizja zawsze była bliska mojemu sercu.

Później, jako 19-latka, zostałam zauważona i zaczepiona na ulicy, pod kątem konkretnego projektu – filmu „Bellissima”. Przeszłam wszystkie castingi i zagrałam w nim rolę córki głównej bohaterki, w którą wcieliła się Ewa Kasprzyk.

Film odniósł spory sukces i po nim postanowiłam iść w stronę aktorstwa. Z aktorstwem przeplatała się też moja dziennikarska strona (kończyłam studia dziennikarskie), bo prowadziłam też kilka programów telewizyjnych. Od motoryzacyjnych po lifestylowe.

Ale wiadomo, że specyfika tej pracy jest taka, że raz ona jest, a raz jej nie ma. Akurat 20 lat temu miałam jej bardzo dużo. Pracowałam dodatkowo przy produkcjach reklamowych, filmowych czy teledyskowych po drugiej stronie kamery – w produkcji i postprodukcji.

Także całe moje życie zawodowe od końca liceum do pewnego momentu kręciło się wokół planów filmowych i reklamowych.

Maria Góralczyk, Lions Estate

QUALITY: Jakie masz najlepsze wspomnienie związane z aktorstwem?


MARIA: Wspomnienie, do którego często wracam, to występ w roli modelki w Tik Taku. Miałam wtedy 5 lat! Był to pokaz mody, kręcony w warszawskim Smyku przy Alejach Jerozolimskich. Niesamowite, że mimo tego, że miałam wtedy tylko 5 lat, to pamiętam to tak wyraźnie. Musiało być to dla mnie wielkie przeżycie.
Były to moje pierwsze kroki w modelingu i przed kamerą w ogóle. Później dobrze też wspominam występy w 5-10-15… Ale najważniejsza dla mnie jest produkcja filmu „Bellissima”. Bardzo fajny to był czas, choć też bardzo intensywny i męczący. Bez wątpienia mocno mnie ukierunkował i zawodowo i życiowo.

Zabawne, że wtedy mi się wydawało, że jestem już dorosła. Miałam 19 lat, a moja bohaterka 16. Myślałam sobie: „Jak ja zagram taką małolatę?!”. Teraz, gdy patrzę na moją siostrzenicę, która jest w tym wieku, to widzę, jak bardzo się myliłam.


Sporo filmowych projektów i programów później się pojawiało. Wszystkie doświadczenia na pewno mnie ukierunkowały i jestem dzięki nim bogatsza, ale trudno mi wskazać jedno konkretne wydarzenie, które pamiętam najlepiej.

QUALITY: Czytałam, że bardzo dbasz o swoją prywatność. Czy popularność była dla Ciebie męcząca?


MARIA: Gdy wokół mnie sporo się działo, to były to zupełnie inne czasy niż teraz. Media nie wchodziły z butami w nasze życie. Internet nie był aż tak mocno rozwinięty, więc nie było też plotkarskich portali. A gazety plotkarskie nie były tak odważne, jak są dzisiaj.

W czasach, kiedy media się mną interesowały, to wyglądało to tak, że udzielałam wywiadów do Gali, Vivy, Twojego Stylu czy Elle i rozmawialiśmy na tematy, na które chciałam rozmawiać.


Obecne media to jeden z powodów, dla których wyłączyłam się z życia w showbiznesie. Pracuję teraz tylko w jednym serialu – „Na dobre i na złe”, od 18 lat. Ekipa serialu jest jak moja druga rodzina, a plan filmowy to mój drugi dom.


Poza tym aktualnie dbanie o swoją karierę aktorską to między innymi bywanie na branżowych imprezach, ja natomiast na tym etapie życia wolę zostać wieczorem z rodziną. Mimo tego, że uwielbiam pracę z kamerą (dlatego też pracowałam w produkcji i postprodukcji), to kompletnie nie odnajduję się w tym nowym shwobiznesowym świecie
Stanie na ściankach, przygotowywanie kreacji, fryzury i makijażu na kilka dni przed imprezą jest czymś, z czego zupełnie świadomie zrezygnowałam.

Lions Estate
the finest premium properties

QUALITY: Stąd pomysł na pracę w nieruchomościach?


MARIA: Nieruchomości to też przypadek! Czułam, że aktorstwo to nie jest zajęcie, z którym chcę się wiązać na całe życie. Zawsze chciałam być niezależna finansowo, a showbiznes dał mi do zrozumienia, że niezależnie od swojej pracy i kompetencji, często jesteś uzależniona od czyjegoś kaprysu.


Dlatego starałam się poza aktorstwem robić coś, co da mi pewniejsze źródło dochodu i ciekawe zajęcie na co dzień. Stąd na początku ta produkcja. Później dostałam propozycję pracy w nieruchomościach i okazało się, że dość szybko miałam w tej branży efekty. To mnie pozytywnie nakręciło i sprawiło, że poszłam dalej tą drogą.

QUALITY: Czy doświadczenie aktorskie pomaga w pracy agenta?


MARIA: Dużo ludzi uważa, że dzięki temu, że jestem „panią z telewizji”, to jest mi w tej pracy dużo łatwiej. Tymczasem jest to moją zmorą! Jest to bezpodstawne tym bardziej, że pracuję dużo z obcokrajowcami, którzy mnie z telewizji zupełnie nie kojarzą.
Technik, których się nauczyłam na planie też tutaj nie stosuję. Agent nieruchomości musi posiadać pewne cechy, bez których trudno jest prosperować w tej branży. Są to kompetencje, które masz lub nie, niezależnie od tego, jaki zawód wcześniej wykonywałaś.


W Lions Estate jest dużo osób, które wcześniej robiły coś innego. Właściwie chyba nie znam żadnego agenta, który sobie taką ścieżkę kariery wymyślił w liceum czy na studiach i konsekwentnie nią podążał.

Nieruchomości, biznes i sztuka
Lions Estate na Złotej 3


QUALITY: W Lions Estate pracujesz z najbardziej zamożnymi klientami, obsługujesz topowe transakcje. Czy spodziewałaś się takiego rozwoju kariery, gdy wstępowałaś w szeregi Lions Estate?


MARIA: Faktycznie, przed współpracą z Lions Estate, pracowałam na zupełnie innych budżetach, z innymi nieruchomościami. Wydawało mi się wtedy, że jeśli sprzedam jakąś nieruchomość za 1 milion złotych, albo trochę powyżej, to będzie to duży sukces. Teraz te kwoty są zupełnie inne i mam też inną perspektywę.

Chociaż oczywiście szanuję każdego klienta i każdy budżet. Poza tym nauczyłam się, że niezależnie od niego, klienci mają zawsze swoje konkretne wymagania. Często wcale nie jest łatwiej znaleźć wymarzoną nieruchomość, mając do dyspozycji mniejszą lub większą kwotę.

QUALITY: Jesteś jedną z najbardziej rozpoznawanych i polecanych agentek luksusowym nieruchomości w Polsce. Jak myślisz, skąd ten sukces?


Przez 6 lat pracy w Lions Estate na pewno wiele się wydarzyło. Bez wątpienia duża w tym zasługa firmy, bo daje ona cudowne możliwości rozwoju, jeśli tylko ktoś potrafi i chce z nich korzystać. To tak, jak w życiu prywatnym, jeśli przebywasz z ludźmi, którzy ciągną Cię w dół, to trudniej jest Ci się wybić w górę. W Lions Estate na pewno łatwo jest osiągać ambitne cele i się rozwijać.
Poza tym, pracuję w nieruchomościach już 8 lat. Przez 8 lat w każdej dziedzinie można naprawdę dużo osiągnąć – zdobyć niezbędne doświadczenie, know-how. W pierwszych dwóch firmach dopiero poznawałam rynek, dowiadywałam się, co tak naprawdę chcę robić. Tutaj już przyszłam zdecydowana.

Bartłomiej Annusewicz, Maria Góralczyk, Rafał Lewandowski
Lions Estate

QUALITY: Co najbardziej lubisz w Lions Estate?


MARIA: Przede wszystkim, ja z założenia lubię pracować z ludźmi. Zdecydowanie wolę kontakt z drugim człowiekiem niż pracę przed komputerem. Tutaj mam duży kontakt i ze współpracownikami i z klientami – a bardzo to sobie cenię.

Poza tym, mamy dużą autonomię. Trzymamy się pewnych zasad, ale one są dosyć luźne. Nie mamy sztywnych godzin, w których musimy być w biurze. Efektywność agenta jest łatwa do zauważenia. Wiadomo, że żeby mieć sukcesy i być w czymś dobrym, to praca 4 godziny dziennie nie wystarczy. Bartek, nasz szef, nie musi widzieć kogoś non-stop w biurze, żeby wiedzieć, czy dana osoba dobrze wypełnia swoje obowiązki. Liczą się efekty.

No i atmosfera! Fajnie tutaj być, fajnie spotykać się z zespołem. Szefostwo mocno dba o to, żebyśmy jednak chętnie do tego biura przychodzili. Doceniam też wsparcie innych agentów. Nie ma między nami konfliktów, jeśli tylko możemy, to sobie pomagamy. To zdecydowanie bardziej rodzinna firma niż korporacja. Nie mamy tutaj rozbudowanej hierarchii, kontroli, nic tych rzeczy.

Lions Estate
nieruchomości premium w Warszawie

QUALITY: Jak myślisz, od czego zależy sukces w branży nieruchomości premium?

MARIA: Ciśnie mi się na usta profesjonalizm, ale wiem, że on w każdej branży i w każdym segmencie powinien być. Niezależnie od tego, czy mówimy o nieruchomościach premium czy o obsłudze klienta w osiedlowym sklepie.

Najważniejsza jest chyba znajomość rynku i taki know-how, którego nie miałam jeszcze 7 lat temu. Potrzebny jest czas, żeby poznać adresy premium, wymagania, jakie mają klienci, niuanse, które podwyższają wartość nieruchomości.

Nie bez znaczenia jest prezencja i adekwatny do sytuacji ubiór. Na to klienci premium na pewno zwracają uwagę. Chociaż ja mam przekonanie, że odpowiednim strojem wyrażamy szacunek dla klienta, więc powinien on być zawsze estetyczny i schludny, niezależnie od segmentu w jakim pracujemy.

Poza tym spędzamy z klientami dużo czasu, więc trzeba umieć z nimi rozmawiać. Chyba trzeba po prostu lubić ludzi.

Maria Góralczyk, Lions Estate

QUALITY: Jakie są kluczowe oczekiwania klientów premium?

MARIA: Na pewno lokalizacja. Topowe budynki, topowe adresy. Zadbane części wspólne, obecny concierge. Popularne są też odnowione przedwojenne kamienice, jak ta, w której mieści się nasze biuro. Czy jest parking i jaki jest ten parking? Czy nieruchomość posiada taras albo balkon? Czy jest widne, czy ciemne? Czy jest siłownia lub basen?

Klienci premium zwracają uwagę na wiele rzeczy. Aczkolwiek, mając też doświadczenie z klientami z rynku tzw. popularnego, to zauważyłam, że niezależnie od tego, ile człowiek ma wydać, to każdy ma swoje oczekiwania.
Na każdym etapie i w każdym budżecie. Są to ciężko zarobione pieniądze, często związane z wieloletnim kredytem, więc oczywiste, że każdy chce mieć komfort znalezienia nieruchomości, która mu odpowiada pod wszystkimi względami.

To, co odróżnia oczekiwania klientów premium, to poczucie, że nieruchomość oferuje coś więcej niż te z rynku popularnego. To „coś” jest czasem trudne do zdefiniowania.

Apartament przy ul. Grzybowskiej w ofercie Lions Estate

QUALITY: Jakie w takim razie są nieruchomości, które wiesz, że sprzedadzą się natychmiast?

MARIA: Jest przede wszystkim kilka takich adresów. Kluczem jest lokalizacja, ale też standard budynku. Im więcej w apartamencie światła, przestrzeni, tym jest chętniej kupowany. A poza tym tarasy!

Nie każdy budynek jest tak rozwiązany, żeby miał tarasy. Ale generalnie wszystkie nieruchomości w segmencie premium, które je mają, sprzedają się w pierwszej kolejności. Niezależnie od swojej ceny. Z rozmów z klientami wynika, że przez brak czasu chcą mieć możliwość wyjść na taras z kawą i pobyć w swoim świecie, z dala od innych.

Opera Residence

Ważna jest własna przestrzeń i prywatność. Budynki, które nie mają w bezpośrednim sąsiedztwie innych okien, są bardzo pożądane. Jeśli w danym budynku jest opcja okien na park albo na ulicę, to oczywiście te na park rozejdą się o wiele szybciej.

Do tego wysoki standard części wspólnych i wyższe piętra. Klienci premium wolą mieszkać wyżej, niż niżej. Co łatwo nawet zauważyć przez to, że w budynkach premium praktycznie nie ma parterów. Na parterze są zwykle lokale usługowe, a nie mieszkalne.


QUALITY: Jak myślisz, dlaczego klienci tak Ci ufają i chcą z Tobą kupować najdroższe nieruchomości w kraju?

MARIA: Naprawdę trudno mi powiedzieć. Wydaje mi się, że w tej pracy trzeba być kontaktowym i im bardziej wychodzi się do klienta, tym bardziej on to docenia i wchodzi z Tobą w dobrą relację. Więc może dlatego, że jestem autentyczna? Że poświęcam klientom tyle czasu, ile potrzebują?
Od osób, które dzwonią do mnie z poleceń od wcześniejszych klientów słyszę, że jestem skuteczna. Szybko coś sprzedałam, wynajęłam albo kupiłam. Ale wtedy zawsze informuję, że to nie zawsze to jest możliwe. Jest wiele czynników, które mają wpływ na tę skuteczność.

QUALITY: Jakie największe wyzwanie miałaś w swojej pracy?

MARIA: Często się zdarza, że klienci mają nieadekwatne wymagania w stosunku do swojego budżetu, albo wyceniają swoją nieruchomość dużo powyżej jej wartości rynkowej. Czasem trzeba im to wytłumaczyć, a to wcale nie jest proste.

Poza tym przy każdej praktycznie sprzedaży pojawiają się jakieś problemy, z jednej lub z drugiej strony. Kwestie prawne, formalne, osobiste, czasowe… Ale to wszystko jest do przejścia.

QUALITY: Masz jakąś swoją ulubioną dzielnicę w Warszawie?

Najbardziej chyba lubię Powiśle. Myślę, że nie bez powodu zostało docenione w ostatnim rankingu brytyjskiego „Guardiana” (6. miejsce wśród najfajniejszych dzielnic w Europie). Z Powiśla jest wszędzie blisko, jest świetnie skomunikowane, a do tego zielone i przyjazne. Mieszkając w centrum miasta można poczuć się jak na jego obrzeżach. Latem klimatu dodają bary i restauracje otwierane wzdłuż Wisły, których wybór jest naprawdę duży.

Bulwary nad Wisłą, Powiśle, Warszawa

Choć ja w ogóle bardzo lubię Warszawę. Tu się urodziłam i spędziłam większość życia. Zawsze miałam w głowie jej topografię. Jeszcze zanim zaczęłam pracę w nieruchomościach, doskonale znałam warszawskie ulice, kojarzyłam większość budynków. Gdy byłam mała, mieszkaliśmy na Ursynowie i mama często wspomina, że niemal za oknem były pola. Teraz trudno dostrzec granicę miasta. Ursynów, podobnie jak inne dzielnice Warszawy, niesamowicie się rozbudował.

QUALITY: Jak w Twojej perspektywie zmienił się rynek nieruchomości premium w Warszawie w ostatnich latach?

MARIA: Zmienił się diametralnie! Kilka lat temu większy był popyt niż podaż. Więcej osób szukało nieruchomości premium, niż warszawski rynek nieruchomości oferował. Kilku deweloperów się zorientowało, że jest taka luka na rynku. Mimo, że przy tego typu inwestycjach ryzyko finansowe jest o wiele większe, to powstało mnóstwo fajnych inwestycji w ostatnich latach.

Jest to na plus, bo klienci mają większy wybór, ale nie jest to też tak, że te nieruchomości czekają na klientów. Raczej większość inwestycji wyprzedaje się jeszcze na etapie budowy. Ludzie są gotowi na ryzyko kupna bardzo drogiego mieszkania, nawet go jeszcze nie widząc.

Widok na Cosmopolitan_Śródmieście
Lions Estate
the finest premium properties

Jakiś czas temu wydawało mi się, że już nie ma miejsca na nowe inwestycje. Ale ciągle buduje się coś nowego, nawet w miejscach, które wydawały mi się niemożliwe do wciśnięcia nowych inwestycji.

Zastanawiam się, co się wydarzy niedługo, bo tych wolnych działek naprawdę zaczyna brakować. Kiedy zostanie już tylko rynek wtórny, ceny na pewno poszybują w górę. Tak, jak w Miasteczku Wilanów. Teraz, gdy deweloperzy skończyli wszystkie inwestycje i zostało ich zaledwie kilka, rynek wtórny ożył.

Sama różnica w rozwoju i zmiany Warszawy na lepsze, jako miasta, jest kolosalna. Ciekawa jestem, co przyniosą kolejne lata.

Ranked#1 Premium Real Estate Agency in Warsaw
Lions Estate

POPULARNE ARTYKUŁY

Poznaj Agenta: Patryk Staniszewski

Rodowity warszawiak, pasjonat sportu, ulubiony doradca wielu naszych klientów.

CZYTAJ WIĘCEJ »

Rynek wtórny na Nowym Wilanowie

Miasteczko Wilanów jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do życia w stolicy.

CZYTAJ WIĘCEJ »

Biuro kwitnące zdrowiem

Jak stworzyliśmy w Lions Estate warunki do zdrowej i wydajnej pracy.

CZYTAJ WIĘCEJ »

Jesteś zainteresowany
apartamentem na Powiślu?

Sprawdź aktualne oferty

LIONS ESTATE INSTAGRAM
Zobacz nasz Instagram »
Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial